Szczęśliwi emeryci

Polskie Stowarzyszenie Szczęśliwych Emerytów z Legnicy zorganizowało w mijającym już roku projekt “Przestrzeń dla aktywności Rad Seniorów[…]”. W spotkaniach i warsztatach uczestniczyli również złotoryjscy seniorzy. Na zakończenie projektu powstał raport. W badaniach ankietowych uczestniczyło 72 złotoryjan, 114 legniczan i 43 prochowiczan. Z niektórymi tezami, zwłaszcza dotyczącymi Złotoryi – warto się zapoznać.

Czytaj dalej

Złotoryjski Powstaniec Wielkopolski

To był prawdopodobnie 1984 rok. Razem z Robertem Grogulskim zostaliśmy lekko przymuszeni przez pana Henryka Pawłowskiego, który natenczas uczył nas przysposobienia obronnego, aby udokumentować fragment życia pana Andrzeja Fiksy – powstańca wielkopolskiego, który mieszkał z Złotoryi, zdaje się, że na ul. Wojska Polskiego.

Pan Andrzej miał wówczas 85 lat, lecz jego pamięć wydarzeń sprzed 65 lat nadal niezwykle świeża.

Czytaj dalej

Złotoryjskie kasyna

Jedną z pierwszych spraw, z jaką się zetknąłem na początku kadencji była eksmisja rodziny, gdzie ojciec ukrywając, że traci pieniądze w jednym ze złotoryjskich kasyn, nie płacił rachunków za mieszkanie.

Dopiero wtedy uzmysłowiłem sobie, jak poważny jest to problem. Do tej pory bowiem nie zwracałem uwagi na to, jak wielka jest skala tego zjawiska.

Czytaj dalej

Świento prawda, tys prawda i…

Galeria

Ta galeria zawiera 11 zdjęć.

Ktoś, kto ma dużo czasu i równie wiele determinacji, jest w stanie zbudować alternatywną rzeczywistość, swoistego matrixa, w którym panują zupełnie inne reguły niż w świecie realnym. Jak mawiał ksiądz Józef Tischner: Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i … Czytaj dalej

Znikający ludzie

Jest takie zdjęcie z 1915 roku na którym upamiętniono elitę bolszewickiej nadchodzącej rewolucji. Grono przyjaciół, którzy daliby się za siebie pokroić żywcem, a na pewno w słusznej sprawie jeden za drugiego oddaliby życie.

To „życie”, czasem z łatwością szafowane, jednak jest okrutne. Onegdaj przyjaciele nagle stają się wrogami. Czasem to po prostu niezgodność charakterów, innym razem okazuje się, że głoszone ideały niby takie same, a jednak różnica tkwi jak drzazga w sposobie ich realizacji. I po przyjaciołach zostaje bolesne wspomnienie.

Jak uśmierzyć ten ból? Gdy ma się władzę, a przymiotem tym jest i realna zdolność rządzenia, i władztwo nad środkami przekazu, można po prostu stworzyć własną wersję wydarzeń i tych zaszłych, i tych, które dzieją się obecnie.

Wracając do rzeczonego zdjęcia. W 1915 roku było na nim 15 osób. Przez lata ubywali jednak z niego kolejni towarzysze, którzy narazili się wodzowi. W 1939 roku zostało już tylko, a może nadal – aż, dziewięć postaci.

Osobny artykuł można poświęcić samej technice. Jak przed erą photoshopa udało się tak skutecznie wyretuszować zdjęcie? Ale wszak nie o technikę chodzi, lecz o emocje, które tę technikę wykorzystały.

Gdyby ktoś jednak myślał, że to bolszewicki wynalazek, to my także mamy się czym pochwalić. Kto słyszał o Bolesławie Zapomnianym? Jak sama nazwa wskazuje został on zapomniany, ponieważ ci, którzy za jego czasów spisywali historię, postanowili jego istnienie przemilczeć, by w ten sposób na wieki ukarać go za jego niegodne uczynki. Prawdopodobnie (bo i uczynki jego wymazano z kart historii) dość energicznie zabrał się za przywracania wierzeń swoich pra- pradziadów. I dzisiaj mamy takich skrybów, którzy wymazują to i owo z rzeczywistości.

„Człowiek się zmienia, jednak jego przeszłość nigdy” powiedział Jan Paweł II. Co jednak, gdy inni próbują zmienić nie tylko historię, ale całą rzeczywistość?

Kłamstwo wielokroć powtarzane staje się prawdą – to z kolei inny klasyk (ale jego imię pomińmy, ku zapomnieniu). Przynajmniej w świadomości ogółu. Nie trzeba od razu ordynarnie mówić nieprawdę, można tylko przemilczać istotne informacje, albo pokazywać tak rzeczywistość, żeby np. czegoś, lub kogoś nie było widać. Tak jak na tym zdjęciu z 1915 roku.

Na kłamstwie można kogoś łatwo złapać, na przemilczeniu trudniej, a na subtelnym przeinaczeniu – jeszcze trudniej. I to bez względu, czy chodzi o politykę w Warszawie, czy u nas.
To dzieje się tu i teraz…